Kiedy rozmawiam z rodzicami dzieci w wieku jeszcze nieszkolnym, powraca temat nauki pisania i czytania, i tego, jak można wspomóc swoje dzieci. Spotykam się ze zdziwieniem, a nawet oporem, kiedy mówię, że zazwyczaj jest tak, że najpierw piszemy, a potem dopiero czytamy. Wydaje się to nielogiczne, nienaturalne i wbrew oczekiwaniom. Dziwne.

Przecież najpierw musimy nauczyć się liter, odczytywania ich, prawda? Oczywiście. Ale poznanie liter nie jest procesem czytania. Poznanie litery to jest skojarzenie znaku graficznego (symbolu) z dźwiękiem (głoską). Na tej samej zasadzie dzieci nauczą się na przykład znaków marek samochodów. Jeden symbol = określony desygnat. Co więcej, dokładnie w ten sam sposób dzieci nauczyły się języka: usłyszane słowo = przedmiot (lub: czynność, dźwięk, stan itd.). Mechanizm poznawania liter nie jest więc szczególnie wyjątkowy, opiera się na tych samych procesach. Zwiększa się jedynie trudność, litery bowiem są symbolami abstrakcyjnymi i prowadzą do abstrakcyjnych dźwięków. Głoska [k] przecież nic wielkiego nie znaczy. 

Najpierw umiałam pisać

Kiedy omawialiśmy to zagadnienie na studiach montessoriańskich, od razu uderzyło we mnie moje bardzo wczesne wspomnienie z dzieciństwa. Znałam litery jako dwulatka (wiem z opowieści rodziny i jednego przebłysku pamięci), ale to nie znaczy, że potrafiłam czytać słowa. Pamiętam, że jako może pięciolatka siedziałam z babcią w pokoju, trzymałam długopis i na kartce pisałam litery (które dobrze i od dawna znałam), a potem podsuwałam swój tekst babci i pytałam: 

— Babciu, co tu napisałam?

Pisałam, chociaż byłam pewna, że sama czytać nie umiem. Ufałam, że zrobi to kompetentny dorosły. Trzeba mieć świadomość, że były to zbiory przypadkowych liter. ASHWYTKL na przykład. Babcia nie miała szansy ich odczytać i za którymś razem powiedziała do mnie:

— Nie wiem, co tu napisałaś. Pomyśl, jakie słowo chcesz napisać i zapisz te litery. 

I wtedy mnie olśniło, pamiętam ten moment i jestem pewna, że każdy pamięta ze swojego dzieciństwa kilka takich chwil, które go olśniły.

Ja od tamtej pory wiedziałam, co zrobić, żeby napisać proste wyrazy: MAMA TATA WODA itd. I jestem pewna, że w tamtej chwili zaczęła się moja nauka czytania. W zerówce, jako niespełna sześciolatka czytałam już płynnie.

Dzisiaj jako mama pięciolatki obserwuję, jak historia się powtarza. Moja córka zaczęła interesować się literami, kiedy miała około czterech i pół roku. Zbiegło się to z umiejętnością prawidłowego chwytu narzędzia pisarskiego (choć myślałam, że nie nastąpi to już nigdy). Stała się gotowa, by zacząć zapisywać poznane litery. Zgadnijcie co pisała. 

Tak, same nieskładne zestawy przypadkowych liter. I zgadnijcie, o co mnie prosiła:

— Mamo, przeczytaj, co napisałam.

Być może zgadniecie także, że odpowiedziałam jej mniej więcej to co moja babcia. Żeby zastanowiła się, co chce napisać i jakich użyć liter.

Nie mam wglądu w proces, przez który sama przechodziłam 30 lat temu, bo dostępność wspomnień jest mocno ograniczona. Za to jako mama mogę świadomie wszystko obserwować już od około 10 miesięcy. A wygląda to następująco:

  1. Poznanie liter (umiejętność wskazania nazwanej litery oraz nazwania litery wskazanej)
  2. Umiejętność odwzorowania znaku graficznego litery (palcem w kaszy, palcem umoczonym w farbie, kredą na tablicy, narzędziem pisarskim na kartce).
  3. Umiejętność zapisania ze słuchu po kolei dźwięków w wyrazie.
  4. Długo długo nic.
  5. Umiejętność odczytania wyrazu samodzielnie zapisanego.
  6. Umiejętność odczytania wyrazów zapisanych przez innych.

Wyglądało to w ten sposób u mnie. O takim procesie pisała na podstawie obszernych obserwacji Maria Montessori. I tak się dzieje, zupełnie spontanicznie, u mojej córki. Czy to przypadek?

Zakładając że nie, nie przypadek, postawię trzy hipotezy

  1. Większość rodziców idzie pod górę, uważając, że ich dziecko najpierw nauczy się czytać, bo to łatwiejsze, i ignorują fakt, że dzieciom łatwiej zacząć od pisania. 
  2. Z braku świadomości przebiegu tych procesów po prostu dorośli je mylą (to znaczy: nie dostrzegają, że wszystko toczy się według powyższego schematu). 
  3. Są dzieci, które z jakichś powodów najpierw uczą się czytać. Być może dlatego, że dziś dzieci mają okazję obcować z książkami od niemowlęctwa, a 100 lat temu nie miały takiej możliwości.

Mając tę wiedzę, każdy może wybrać swoją odpowiedź (nie ma złej).

Pisanie i czytanie — dwa przeciwne procesy

Proces pisania i czytania są w stosunku do siebie odwrotne. Nam dorosłym, którzy mają obie czynności opanowane perfekcyjnie i dawno przeniesione na poziom automatyczny (nie zastanawiamy się ani nad jednym, ani nad drugim), wydaje się to nielogiczne. Przecież żeby pisać, trzeba umieć czytać.

Nie. Żeby pisać, trzeba spełnić te warunki:

  1. Znać znaki graficzne (litery).
  2. Usłyszeć po kolei dźwięki w wyrazie; dokonać ANALIZY dźwiękowej wyrazu.
  3. Ułożyć po kolei litery według tego, co się usłyszało.

Żeby czytać, trzeba spełnić te warunki:

  1. Znać znaki graficzne (litery).
  2. Zobaczyć litery składające się na wyraz.
  3. Odczytać każdą literę*.
  4. Usłyszeć dźwięki po kolei i złożyć je jako całość wyrazu; dokonać SYNTEZY dźwiękowej wyrazu.

[* Pomijam w tym miejscu inne niż głoskowe metody nauki czytania: sylabowe, globalne itp.]

Pisanie to analiza dźwiękowa (rozkładanie na mniejsze elementy), czytanie natomiast jest syntezą (składaniem w całość). Z natury rzeczy rozkładanie (analiza) jest łatwiejsza od syntezy. 

Innymi słowy: dziecko nie musi umieć przeczytać wyrazu, który zapisało, natomiast prawdopodobnie bez problemu będzie potrafiło zapisać wyraz, który przeczytało.

Maria Montessori wspomina pierwsze zetknięcie się dzieci z językiem pisanym.

Dzieci pisały po wszystkim: po drzwiach, po ścianach, a nawet w domu na pajdach chleba. […] Gdy jednak pokazywałyśmy dzieciom książki […], spotykały się one z chłodnym przyjęciem, jak piękne przedmioty, owszem, ze ślicznymi ilustracjami, ale nie tak pasjonujące, jak pisanie, będące jednocześnie i czymś pięknym, i czymś fascynującym.

Maria Montessori, Sekret dzieciństwa, Warszawa 2018, s. 165.

Porady do nauki pisania

Pozwól dziecku najpierw się wypisać. Niech zapisuje wszystkie litery, niech zechce poznawać sposób zapisywania kolejnych. Małych, wielkich, wszystkich. Niech przyjdzie do ciebie z prośbą o odczytanie jego tekstów.

Jeśli Twoje dzieci interesuje się pisaniem, literami, ale ma jeszcze problem z użyciem narzędzi do pisania (ołówka, kredki, długopisu), przygotuj mu pomoce do pisania, które nie wymagają ich użycia.

Maria Montessori opracowała szereg materiałów do nauki pisania. Każdemu z nich należy się osobny wpis. Jednak już teraz możesz skorzystać z kilku podpowiedzi:

Materiały Montessori do pisania bez użycia narzędzi pisarskich

Szorstkie litery

W systemie montessoriańskim naukę pisania rozpoczyna praca z szorstkimi literami. Można je na kilka sposobów wykonać samodzielnie (przygotuję o tym wpisy). Służą najpierw do poznania liter za pomocą lekcji trójstopniowej, a w następnej kolejności do nauczenia się ich kształtu.

Kiedy Twoje dziecko zna już daną literę, pokaż mu, jak może nauczyć się ją pisać. Palcami wskazującym i środkowym powoli prowadź ślad wzdłuż całej litery w kierunku zgodnym z tym, jak się ją pisze. 

Taca z kaszą

Tacę z kaszą wykorzystaj po tym, jak Twoje dziecko pozna własnymi palcami kształt liter szorstkich. Wróć do nich raz jeszcze, poprowadź palce po kształcie litery, a następnie odwzoruj je w kaszy.

Do pisania sprawdza się kasza manna, drobny piasek, kasza jaglana. Warto zmieniać materiał, żeby pozostał dla dziecka atrakcyjny. Przy okazji dostarczysz mu różnorodnych bodźców dotykowych.

Tablica i kreda

Kolejnym krokiem jest użycie tablicy i kredy. Mimo że kreda jest swego rodzaju narzędziem pisarskim, nie zaliczam jej do tych typowych z uwagi na chwyt dłoni, jakiego potrzebuje. Jest inny niż ten, którym chwytasz długopis. Tym niemniej rewelacyjnie przygotowuje dłoń do używania docelowych narzędzi.

Ruchomy alfabet

Ruchomu alfabet, czyli zestaw wyciętych liter alfabetu i znaków diakrytycznych, także służy do nauki pisania — mimo że dziecko nie kreśli liter. Dokonuje jednak całej sekwencji procesów niezbędnych do zapisania wyrazów (pisałam o nich wyżej). 

Inne — niemontessoriańskie sposoby na naukę pisania

Zanim dziecko weźmie do ręki ołówek czy długopis (czy nawet pióro), zaproponuj mu zabawę z większymi formami. Wykorzystaj do tego Wasz spacer, czas na placu zabaw, wakacje nad morzem.

Pisanie po piasku i ziemi: palcami, całymi dłońmi, pięściami, rękoma, ale także patykami, kamieniami, muszelkami, szyszkami.

Pisanie kredą po chodniku. Duuuże, duże litery, których zaplanowanie i napisanie angażuje całe ciało (motoryka duża).

Malowanie farbami: rękoma, palcami, ale także pędzlami, których trzymanie jest łatwiejsze od używania typowych narzędzi pisarskich.

Ogólna zasada jest taka: najpierw dzieci piszą i rysują duże kształty, wykorzystując motorykę dużą, aby stopniowo dochodzić do coraz bardziej precyzyjnych form i liter, angażujących motorykę małą, czyli sprawność ręki.

Małe czy wielkie litery?

Maria Montessori zaleca naukę pisania małych liter pisanych. Na naszych zdjęciach widać jednak litery wielkie, w kroju liter drukowanych. Stało się to spontanicznym wyborem mojej córki, której nie zdążyłam na czas przygotować pomocy z literami pisanymi. Po prostu sama nauczyła się tych wielkich drukowanych i wiele z tych jej prac pisarskich wygląda właśnie tak. Jeśli jednak masz szansę jeszcze zdecydować o tym, polecam małe litery pisane, ponieważ takimi się… pisze.

W liceum miałam zajawkę na pisanie literami drukowanymi. Wszystkie zeszyty, oprócz tego do języka polskiego, prowadziłam przy użyciu wielkich liter w kroju drukowanym. Jest to czasochłonne i wymaga pewnej sprawności pisania. Małe litery są po prostu wygodniejsze.

A argumentom w stylu „po co uczyć pisać odręcznie, skoro świat dziś jest taki (i będzie jeszcze bardziej), że wszystko pisze się na klawiaturach” — obiecuję przyjrzeć się bardzo szczegółowo. Dla dzisiejszych niezdecydowanych mam jedną myśl: pisanie to niesamowity trening na linii ręka — mózg, ręka — mowa, być może nie do nadrobienia w przyszłości.

6 komentarzy

  1. Dorota 24 września 2019
    • Magda Nowińska 26 września 2019
  2. Bajka 27 września 2019
    • Magda Nowińska 30 września 2019
  3. Małgorzata 11 listopada 2019
    • Magda Nowińska 19 listopada 2019

Skomentuj

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.